Nowy numer

okladka

Arsenał 8/76 - sierpień 2010

Wyszukaj

Zamów newsletter

Chcesz mieć dostęp do najświeższych informacji z naszego serwisu. Zapisz się!






Nagłówki RSS

Steyr M9 i Colt 1903 Drukuj E-mail
Autor: Piotr Kocyan   
wtorek, 23 lutego 2010

 

Broń krótka z powodu swoich gabarytów została stworzona jako towarzysz niedoli człowieka, dając mu szanse na aktywne odparcie ataku. Ewolucję w tym zakresie wymuszał sam styl ubierania, dlatego na początku wieku XX powstało zapotrzebowanie na taką odmianę broni, która pozwoli na dyskretne jej przenoszenie pod okryciem wierzchnim. Ta bliskość oraz pewna intymna więź z przedmiotem ukrytym gdzieś pod warstwami materiału stworzyła osobisty charakteru tego przedmiotu.

Nie każda broń potrafi i potrafiła sprostać temu wyzwaniu.

FN wz.1903 i Steyr M 9 to przedstawiciele wyjątkowo dobrze wpisujący się w tę dziwną afektywną relację. Oba pistolety stworzone z bardziej dojrzałych pobudek, odległe blisko o wiek od siebie, są bardzo efektywną bronią osobistą.

Dostępna dziś na rynku wtórnym broń palna to zestawienie antyku z nowoczesną sztuką użytkową i jest to zarazem zderzenie subtelnej elegancji z ordynarną mechaniką. W tym świetle browning staje się elementem przeszłości, pionierem odkryć dziś oczywistych i oklepanych, zaś współczesny steyr produktem dla człowieka ery tworzyw sztucznych – człowieka z plastyku.

  

Te filozofie, które opierają się na dwóch odmiennych nurtach konstrukcyjnych, zbiegają się w czasie w rękach użytkowników, ukazując ewolucyjny charakter zmian, jakie nastąpiły w broni osobistej w ciągu stu lat. Broń krótka jest tu przykładem szczególnym, ponieważ największy wpływ na jej rozwój nie miały wbrew pozorom konflikty zbrojne, ale wizje konstruktorów i rynek cywilny, gdyż tylko tam można było zdobyć to upragnione uznanie dla twórcy i wybudować sobie pomnik za życia.

Browning FN wz.1903 stał się wzorem głównie dla licznych użytkowników wśród kadry dowódczej wojska, policji i osób cywilnych z rodzącej się klasy średniej w USA i Europie. Broń była w prostej linii kontynuacją udanego modelu z 1900 roku, ale miała znacznie prostszy układ konstrukcyjny, oparty na odrzucie zamka swobodnego z wydzielonym mechanizmem kurkowym. Sprężyna powrotna znajdowała się pod lufą i w odróżnieniu od wz.1900 ma tylko jedna zasadniczą funkcje – powoduje narzut zamka. Nowy układ konstrukcyjny stał w opozycji do modelu 1902, mającego zamek ryglowany i długą lufę (skrócenie lufy tego modelu dało w efekcie broń o nazwie Pocket 1903, co bywa mylnie utożsamiane z modelem 1903, który de facto z pocetem ma niewiele wspólnego), tworzy broń o unikatowych cechach. Z czasem, przez połączenie linii rozwojowej obu modeli narodził się słynny Colt M 1911, łącząc w sobie zalety obu pistoletów oznaczonych symbolem rocznika 1903.

Z uwagi na dość dużą masę własną wzór 1903 charakteryzował się właściwie dobranymi charakterystykami pochłaniania energii w odrzucie zamka i przez to dawał miękki odrzut całkowity. Cechowała go niewątpliwa płynność pracy, wpływająca dodatnio na powrót broni na linie celowania po oddanym strzale. Z początku egzemplarze nowej broni oferowane były na amunicję 9 x 20 mm Browning Long i była to swego rodzaju oczywistość. Stosowanie własnej amunicji tam, gdzie to było możliwe, stwarzało większe pole manewru i gwarantowało wymaganą sprawność (doskonałość) mechaniczną dopracowywaną metodami doświadczalnymi i nieco na wyczucie. Dokonanie tego wymagało znajomości parametrów amunicji, a któż lepiej ją znał od Browninga.

 

Patrząc na ten zabieg z perspektywy lat, własna amunicja w przypadku odniesienia sukcesu w sprzedaży modelu broni gwarantowała dodatkowy bonus wynikający z praw licencyjnych i produkcji. 9 x 20 mm Browning Long nie rozpowszechnił się w sposób znaczący i trudno ocenić, dlaczego. Była to przecież dobra i poprawnie skonstruowana amunicja o łusce walcowej, mającej dodatkowo opóźniać otwarcie zamka. Może za przyczynę tego stanu odpowiadało niewątpliwie powszechne mniemanie, że optymalny nabój do pistoletów to 7,65 x 17 SR, także Browninga. Kalibry większe od trzyliniowych były raczej uznawane za zbyt silne.

Popularność 9 x 20 mm i pistoletu wz.1903 z początku była umiarkowana, choć szybko doceniono wartość tej broni w samej Belgii, a następnie w Szwecji. Broń okazała się niebywale poręczna, prosta i przyjazna użytkownikowi. Przy swej prostocie kinematycznej miała gładkie wykończenie i umożliwiała wygodne przenoszenie zarówno w kaburze, jak i w ukryciu pod ubraniem. Nabój wyróżniał się znaczną energią, daleko w tyle pozostawiał kultowy 7,65 x 17 SR Browninga. Demontaż i konserwacja była bajecznie prosta, lufa demontowana osadzona w gniazdach pierścieniowych po zdjęciu zamka była ściągana ze szkieletu i umożliwiała dokładne przeczyszczenie. Lufa, wzorowana na pistolecie wz. 1902, miała kilka cech odziedziczonych, jak choćby obwiednia, z tą różnicą że przedni i tylny mimośród zastąpiono u wylotu zgrubieniem, a u wlotu gniazdami montażowymi.

 

Pistolet stał się ulubieńcem osób zbyt zajętych, aby swojej broni bocznej poświęcać zbyt wiele uwagi. Dla oficerów służb mundurowych wz.1903 stał się rozwiązaniem idealnym, jako wyposażenie wymagane i z rzadka używane, właśnie dzięki niezawodności. Broń ta była produkowana w zakładach FN, Colta i Huqsvarna na licencji, doczekując w służbie wojny koreańskiej i uzupełniając lukę pozostawioną przez M 1911 A1 czyli młodszego brata ulubieńca tłumów. Znacznie lżejszy od M 1911 A1 wz.1903 był znakomitą bronią generalską, wyglądał dostojnie i poważnie, jednocześnie nie obciążając zbytnio pasa i to zarówno w kalibrze 9 x 20 mm, jak i słabszym 7,65 x 17mm SR.

Broń ta do dziś, mimo zaprzestania produkcji, uchodzi za połączenie wzajemnie sprzecznych cech siły i elegancji. Przyglądając się tej broni, trudno nie zauważyć dużego wyczucia formy. Pistolet jest płaski i gładki, co umożliwia jego skryte noszenie oraz dobywanie z kabury. Sylwetka pozbawiona jest zbędnych wystających mechanizmów i dźwigni, co wydatnie wskazuje na wyprzedzanie swego czasu o dobre 20–30 lat. Broń ma kurek wewnętrzny bez mechanizmu samonapinania. Przed przypadkowym strzałem chronił bezpiecznik chwytowy, umieszczony na grzbiecie tylnej opory chwytu. Do transportu i przechowywania broń można było ochronić bezpiecznikiem skrzydełkowym po lewej stronie pistoletu. Co ważne, iglica ruchoma wsparta na sprężynie nie miała żadnej blokady.

Magazynek pudełkowy, umieszczony w chwycie pozwalał, w zależności od naboju, na przenoszenie od 7 sztuk 9 x 20 mm lub 9 x 17 mm (skrócony przez firmę Colt nabój belgijski 9 x 20 mm, mający w USA oznaczenie .38 ACP) do 8 szt. 7,65 x 17 mm SR (.32 ACP). Dwa ostatnie kalibry były szczególnie popularne w USA.

 

Geniuszem tej broni jest jednak minimalistyczne podejście do przedmiotu, jakim jest broń krótka. Zastosowane rozwiązania, dziś klasyczne, wtedy dały broń spełniającą wszystkie oczekiwania użytkownika przy minimalnej komplikacji broni i przejrzystym rozmieszczeniu mechanizmów. Inaczej, Browning FN wz.1903 to broń mająca najkorzystniejszy stosunek manewrowości ogniowej i podatności użytkowej do ilości części składowych. Potem nastąpiły już tylko dywagacje, idące w kierunku mnożenia ilości mechanizmów drugorzędnych, aczkolwiek niewątpliwie przydatnych. Historia jednak miała pokazać, że z dwóch konstrukcji Browninga powstać miał pistolet Tokariewa wz.1930, który łączył zgrabną i znaną z carskiej ochrany sylwetkę FN wz. 1903 z mechaniką Colta M 1911 A1.

Steyr M 9 uchodzi za broń przeznaczoną do codziennego noszenia jako broń osobista. Niewielka masa, nieprzekraczająca 800 g, uzyskana dzięki szkieletowi polimerowemu i duża pojemność magazynka, która dochodzi do 14 sztuk dla kalibru 9 mm, to już co najmniej dobra rekomendacja.

Wilhelm Bubits, konstruktor tego pistoletu, podjął się zadania ratowania dobrego imienia firmy Steyr w dziedzinie broni krótkiej, po udanym, ale niepopularnym pistolecie GB. W założeniach miała powstać broń spełniająca standardy dzisiejszej broni kompaktowej i wpisać się w rynek bardzo trudny, bo mocno zdominowany przez krajowego konkurenta ze zamortyzowaną linia produkcyjną. Steyr dzięki sporemu kapitałowi mógł sobie pozwolić na koszty związane z dołączeniem do czołówki w tak prestiżowym segmencie rynkowym. W związku z tym Bubits stara się wykorzystać to, co może stać się zaletą dla kupującego. Wybór jest niewielki, bo wprowadzenie czegoś nowatorskiego do standardu rynkowego, wytyczonego przez glocka jest zadaniem mało realnym. Oczywiście Steyr mógł powrócić do swojego wypróbowanego ryglowania przez obrót lufy, ale ryzyko z tym związane mogło być zbyt kosztowne. Należało pójść drogą pewników, a skupić się na tym, co powierzchowne. W Steyrze M 9 nikomu nie zależało na popisaniu się nowościami, na stworzeniu konstrukcji wybitnej. Założenie było diametralnie różne – powrócić i uszczknąć najwięcej z tortu bez strat własnych. To się udało.

 

Pistolet samopowtarzalny Steyr M 9 jest konstrukcją bardzo konserwatywną jak na dzisiejsze standardy. Jak bowiem nazwać konstrukcję powstałą blisko w 20 lat po glocku, a oferującą niewiele więcej. Jeśli chodzi zaś o formę M 9, to broń szczególna z uwagi na inny sposób podejścia do stabilności strzelania i układu ręka – broń. Bubits konstruuje pistolet mocno nawiązujacy do silnej strony koncernu, czyli broni sportowej. Szkielet kształtuje jako samonośną konstrukcję polimerową z mocno pochylonym chwytem, stanowiącą bazę montażową. W efekcie mechanizm spustowy z prowadnicami jest demontowany ze szkieletu, co pozwala na odwzorowanie kształtu szkieletu bez konieczności stosowania trudnego technologicznie i pracochłonnego pozycjonowania metalowych elementów przed wtryskiem do formy. Steyr unika dzięki temu ewentualnych następstw pękania tworzywa na łączeniu z metalem. W ten sposób jakiekolwiek uszkodzenie prowadzi do wymiany tylko polimerowego szkieletu.

Uzyskano też znaczną podatność modernizacyjną broni, mogąc w oparciu o ten sam układ funkcyjny tworzyć dowolne odmiany, dostosowane do potrzeb rynkowych. Co istotne dla samego użytkownika, wymiana szkieletu na bardziej wyszukany czy też na nowy nie stanowi problemu i nie wymaga wizyty u rusznikarza, a jedynie posiadania pewnych zdolności manualnych.

Jeszcze kilka słów o ukształtowaniu szkieletu. Znacznie pochylony chwyt, zaczerpnięty głównie z konstrukcji sportowych, ma dwie zalety osiągnięte niewielkim kosztem, a powodujące że M 9 jest bronią może nie wyjątkową, ale wyróżniająca się.

Broń, teoretycznie, w czasie odrzutu podrywa się mniej z powodu krótszego ramienia siły odrzutu względem osi obrotu nadgarstka. Prawda jest nieco inna, owszem ramię jest mniejsze, ale odchylona od pionu oś chwytu o 21° powoduje, że mięśnie dłoni i palca wskazującego są mniej więcej w linii i w stanie znacznie mniejszego napięcia. Ściągnięcie spustu jest zatem płynniejsze i co ważne, mniej oddziałuje na ruchy broni na chwilę przed strzałem. Dodatkowo broń obejmowana jest przez część chwytną dłoni i to zarówno przez kciuk, jak i palec wskazujący i środkowy, zaś od góry przez głęboki nawis, co wpływa dodatnio na stabilność przy celowaniu. Mięśnie nadgarstka są wtedy w znacznie mniejszym stopniu napięte i to wszystko powoduje, że droga podrzutu jest dłuższa, a wytracanie energii łagodniejsze. Powracający pistolet nie nurkuje w narzucie i broń daje się dobrze opanować przy strzelaniu z jednej ręki. Takie rozwiązanie ma jedną wadę. W trakcie dobywania pistoletu konieczne jest precyzyjniejsze osadzenie w dłoni tak, aby nie dopuścić do osadzania się pistoletu przy pierwszych strzałach. Wymaga to treningu, ale dla dobrego efektu na tarczy chyba warto.

Steyr M 9 to broń krótka, należąca do najczęściej reprezentowanej grupy pistoletów strzelających z wykorzystaniem krótkiego odrzutu lufy i zamka ryglowanego przez jej przekoszenie. Od oryginału Browninga broń różni się brakiem mimośrodu, natomiast ma pazur u spodu komory nabojowej lufy współpracujący z wybierakiem w komorze spustowej. Gniazdem ryglowym jest odpowiednio ukształtowane okno wyrzutowe łuski, które współpracuje z komorą nabojową ukształtowaną w zewnętrznym obrysie jako prostokąt wpisujący się do wspomnianego otworu. Jest to szczyt ewolucyjnej przemiany rozwiązania z Browninga wz.1902, które przez model 1903, a potem M 1911 A1 naszego ViS-a i SiG Sauera przybrało taką postać. Obecnie jest to najprostsza technologicznie odmiana mechanizmu ryglowania, w swej kinematyce zbieżna z patentem Browninga.

 

Fot. m3studio

Skrót artykułu z PS Arsenał 02/71 2010

Zmieniony ( wtorek, 23 lutego 2010 )