Nowy numer

okladka

Arsenał 8/76 - sierpień 2010

Wyszukaj

Zamów newsletter

Chcesz mieć dostęp do najświeższych informacji z naszego serwisu. Zapisz się!






Nagłówki RSS

Broń PSZ na Zachodzie Drukuj E-mail
Autor: Grzegorz Okoński   
czwartek, 29 października 2009

Żołnierze 10. Pułku Dragonów, formowanego w Szkocji na bazie m.in. byłego dywizjonu rozpoznawczego 10. Brygady Kawalerii z okresu II RP, i 10. Dywizjonu Dragonów polskich sił we Francji i 4. Oddziału Rozpoznawczego 4. Dywizji Piechoty, tworzyli nową jednostkę w historii Wojska Polskiego. Nie znano bowiem wcześniej w naszej armii takiej kawalerii zmotoryzowanej, która byłaby wsparciem i ubezpieczeniem dużych jednostek pancernych. Dragoni musieli sami zapracować na dobre imię i tradycję. Dziś można ocenić, że zrobili to nadspodziewanie dobrze, z pułkowym zawołaniem „Dragoni naprzód!”, walcząc z brytyjską bronią w ręku o wolność Polski.

walcząc z brytyjską bronią w ręku o wolność Polski.


 

Dziś barwy pułku odtwarza z pietyzmem Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznych „Odwach” z Poznania, którego członkowie przypominają, że jednostka powstała „jako główna siła wspierająca pięści 1. Dywizji Pancernej, czyli 10. Brygady Kawalerii Pancernej. Zmotoryzowani na Halftrackach, Universal i Lloyd Carrierach dragoni rozpoznawali teren dla wchodzących w skład brygady trzech pułków pancernych, ale i dla pozostałych pododdziałów dywizji. Równie często wspomagali, a nawet prowadzili, natarcie pancerne czy piechoty. Znakomite wyszkolenie szturmowe powodowało, że nierzadko poszczególne szwadrony pułku przydzielano innym pododdziałom. I zdolności bojowe tychże szwadronów nieraz decydowały o zwycięstwie. Ich wszechstronność, świetna współpraca w ramach kombinowanych grup bojowych, nowoczesne wyposażenie, czyniły z dragonów oddział wyjątkowy.

 

Bez wątpienia dragonów nazwać można polskimi grenadierami pancernymi”.

Początki jednostki jako przyszłego 10. Pułku lokują się w obozach w Szkocji, gdzie trafiali polscy żołnierze ewakuowani z Francji. Zamiarem władz polskich było jak najszybsze odtworzenie oddziałów i włączenie ich do działań przeciwko Niemcom. Jednak jak się okazało, formowanie jednostek musiało oprzeć się od początku na dość nietypowym składzie osobowym. Przede wszystkim z Francji ewakuowano głównie oficerów, zatem stosunkowo mało było podoficerów i szeregowców. Z dostępnych żołnierzy wybierano specjalistów z doświadczeniem pancernym z Polski i z Francji, by utworzyć z nich jednostkę zmechanizowaną, która miała łączyć dużą siłę ognia z jak największymi możliwościami taktycznymi i zmechanizowaniem – tym ostatnim wpływającym finalnie na małą liczbę zaangażowanych żołnierzy. W związku z tym, za podstawową jednostkę uznano brygadę strzelców, która była całkowicie zmotoryzowana.

 

Szwoleżerowie w rozpoznaniu

W lipcu 1940 roku generał Władysław Sikorski powołał 1. i 2. Brygadę Strzelców. Do pierwszej kierowano przede wszystkim żołnierzy piechoty, a do drugiej – nazywanej nieoficjalnie 10. Brygadą Kawalerii – żołnierzy z byłych oddziałów pancernych i motorowych. Jednocześnie w tym samym czasie formowano inną mniejszą jednostkę, włączoną następnie do 2. Brygady. Był to Dywizjon Rozpoznawczy, który miał liczyć 9 oficerów, 30 podoficerów i 180 szeregowych, wchodzących w skład dowództwa, pocztu, i plutonów: motocyklowego, ckm, ppanc i czołgów (którymi miały być transportery Universal Carrier). Ostatecznie w ramach dywizjonu uformowano dowództwo i poczet, dwa szwadrony strzeleckie i szwadron broni wsparcia. Szkolenie i zgrywanie żołnierzy Dywizjonu Rozpoznawczego prowadzono w ramach tzw. plutonu przeciwdesantowego, w którym rotacyjnie mieli służyć wszyscy żołnierze. Już wtedy jednak nie było wystarczającej ilości uzbrojenia, a to co było, stanowiły przede wszystkim karabiny konstrukcji francuskiej, przywiezione w czasie ewakuacji z Francji. „Dziennik Dywizjonu Rozpoznawczego Szwoleżerów za lipiec 1940 roku” podaje, że w wyposażeniu tej jednostki były m.in. 4 erkaemy, 24 karabiny kalibru 8 mm, i 11 karabinów kalibru 7,5 mm – wszystkie francuskie.

20 lipca Dywizjon Rozpoznawczy otrzymał nazwę Dywizjon Rozpoznawczy Szwoleżerów. Codziennie wystawiał jeden pluton do służby wartowniczej i przeciwdesantowej (w obawie przed inwazją niemiecką) i niestety z trudem mógł zapewnić broń dla tego plutonu i jednocześnie dla potrzeb szkolenia pozostałych żołnierzy, którzy nie pełnili w danym dniu służby. Trzeba jednak powiedzieć, że szwoleżerowie byli obserwowani z coraz większym zainteresowaniem przez dowództwo, co przejawiało się w wizytach na przykład dowódcy brygady generała Rudolfa Dreszera, czy biskupa polowego Józefa Gawliny, a także w kierowaniu do dywizjonu oficerów z dawnego Dywizjonu Rozpoznawczego 10 BK w Polsce.

 

Pożegnanie z francuskimi karabinami

6 sierpnia zapowiedziano dostawy angielskiej broni i transporterów, dlatego dywizjon miał zdać posiadane przez siebie karabinki MAS wz. 36 i Berthier wz. 07/15/34. Jednak zamienił stryjek siekierkę na kijek – zamiast nowszej broni francuskiej, otrzymał starszą – karabiny Berthier 07/15 i Lebel 86/93. Aczkolwiek nie na długo – już następnego dnia rozstał się z bronią francuską. Brytyjskie uzbrojenie dotarło do szwoleżerów 12 sierpnia – były to karabiny Lee Enfield No 1. Mk III, kalibru 7,69 mm (178 sztuk, do których dołożono 27 000 nabojów). Po czterech dniach odebrano 9 rewolwerów (plus po 12 nabojów do każdego) i 4 ręczne karabiny maszynowe Bren Mk. I wzór 1936. Jednocześnie Dywizjon oddał aż 78 karabinów, które były w zbyt złym stanie technicznym... Niebawem Anglicy przekazali także ciężki karabin maszynowy Vickers Mk. I, moździerz piechoty i francuską armatę przeciwpancerną. Eugeniusz Piotr Nowak w pracy pt. „10 Pułk Dragonów” wspomina, że żołnierze ze zdziwieniem powitali rzekomo doskonałą broń – przestarzałe i ciężkie karabiny, które źle wypadały pod względem jakości i celności z przedwojennymi polskimi mauserami. Były to rewolwery nieumywające się do VIS-ów, czy cekaem również ustępujący polskiemu Browningowi wz. 30. Wspomniany „Dziennik Dywizjonu Rozpoznawczego”, podaje, że w sierpniu jednostka miała na stanie 10 rewolwerów, 100 karabinów brytyjskich, 4 erkaemy brytyjskie i 2 francuskie, 1 cekaem Vickers i 1 karabin przeciwpancerny Boys.