| Od Redaktora |
|
|
| Autor: Maryniak Michał | |
| środa, 19 listopada 2008 | |
|
Szanowni Państwo, czasem opinie wypowiadane publicznie, w rozmowach prowadzanych przez ludzi uczonych z jednej strony i starannie przyuczonych do zawodu – z drugiej, potrafią mnie jeszcze wprowadzić w stan osłupienia. W człowieku, gdzieś głęboko w środku, zawsze tkwi coś na kształt prawdziwego, bezpośredniego poczucia sprawiedliwości. Bez względu na okoliczności i oczywiste uwarunkowania. Wydaje nam się, że jeśli będziemy postępować zgodnie z kanonami dobrze zdefiniowanymi przez naszą kulturę i osadzonymi w naszej rzeczywistości, to inni dostosują się i też tak będą robić. Zaprawdę, prawe to i sprawiedliwe. Tylko zapominamy, że pojęcie prawa i sprawiedliwości zdewaluowało się do jednego znaku firmowego na rynku. W mediach narodziła się nowa (tak przynajmniej uważają rzeczeni rodzący) wątpliwość. Czy przypadkiem używanie samolotów bezzałogowych ostrzeliwujących, niespodziwających się i zupełnie niczego nieświadomych przeciwników, jest etyczne i zgodne z naszą moralnością? To bardzo poważna wątpliwość. Problem jest o wiele szerszy. Próba zawężenia go i sprowadzenia do formy jednego małego, plastikowego samolotu jest sama w sobie niemoralnym uproszczeniem. Na sprawę należy spoglądać szeroko, tak jak na to zasługuje. Należy odkryć całą prawdę, a nie tylko „gonić królika”. Tym bardziej, że odpowiedź jest oczywista. Jest to niemoralne, nieetyczne, zasługuje na potępienie, a wszystko wynika z naszej rozpanoszonej niby-kultury, która rości sobie prawo definiowania wartości i orzekania, co jest dobre, a co złe w całym świecie. Spójrzmy szeroko. Jak można mówić o sprawiedliwości, kiedy po jednej stronie stoją wojownicy ubrani w długie suknie, z ręcznikami na głowach, uzbrojeni w przestarzałą broń produkowaną jeszcze w Rosji Sowieckiej lub w rzemieślniczych warsztatach Pakistanu, a po drugiej zapakowani w osłony balistyczne, okablowani najnowocześniejszą elektroniką, pochowani w pojazdach opancerzonych niby-żołnierze nowego świata. Jak można się dziwić, że ci dobrzy robią, co mogą. Klecą jakieś bombki ze starych niewybuchów, łączą to jakimiś przewodami, zostawiają gdzie się da, czasami jak się uda, to odpalają... Zwijają się z godnym szacunku poświęceniem. A my? Siedzimy w klimatyzowanym, bezpiecznym miejscu setki czy tysiące kilometrów dalej, pijemy kawę i na monitorach naprowadzamy bezduszne rakiety... Nie widzimy oczu, ran, nie słyszymy krzyku. Przez satelitę oceniamy skutek i liczymy ciała. To nie jest etyczne. Problem nie jest nowy. Wystarczy przypomnieć moralne zamieszanie, jakie budziły pierwsze zielone mundury. Oceniano je bardzo ostro, były niegodne żołnierza. Prawdziwy mężczyzna powinien iść przez pole bitwy dobrze ubrany, w pięknym kolorowym garniturze, wyprostowany, a nie chować się gdzieś po krzakach i czołgać po ziemi. Tak powinno być, ale dość szybko z tego zrezygnowano... Kolejny problem to snajperzy – osobnicy niegodni bycia żołnierzem. Strzelali z ukrycia, niewidoczni dla przeciwnika, niemający odwagi wyjść i stanąć twarzą w twarz z wrogiem. I strzelają tak nadal... A wiatrówki – broń znana od dawna i od dawna wyklęta. Jak można zabić bez huku, bez dymu, po cichu i niegodnie... Nie powinno tak być. Ja to widzę inaczej. Wszystko powinniśmy uzgodnić w mediach. Na przykład Al Jazeera ustala z TVP 1 czas i miejsce akcji. Oczywiście, negocjujemy dobre warunki medialne, samo południe, Plac Defilad, miejsca dla zaproszonych gości, itd. Od strony Świętokrzyskiej wróg toczy beczkę wypełnioną nawozem, przechodzonym olejem, gwoździami i co tam miał jeszcze pod ręką. Zapalnik dynda mu swobodnie na szyi. Od Alej Jerozolimskich wychodzimy my. Elegancko ubrany żołnierz ze swoim P 99 w kaburze, z siedmioma nabojami w magazynku (dla przyzwoitości nie więcej). Światło mają obaj sprawiedliwie – z boku. Po prostu – zbliżają się do siebie... i rozstrzygają... Żadnych wątpliwości moralnych, poczucia winy, niesprawiedliwości, bezprawia. Trzeba to tylko uzgodnić. Bez specjalnych uzgodnień zapraszam do lektury ARSENAŁU.
Michał Maryniak |
|
| Zmieniony ( wtorek, 23 lutego 2010 ) |







